Wernisaż Malarstwa

"Piękno należy wspierać, bo tworzą je nieliczni, a potrzebuje wielu."
J.W.Goethe

 16 czerwca 2018 r. o godz. 17.00 w Galerii „Stara Dzwonnica” przy plebanii w Nowym Wiśniczu odbył się wernisaż malarstwa autorstwa śp. Mariana Rojka. Wystawa została zorganizowana w 20-rocznicę śmierci artysty i nosi tytuł: "Wiśnicka Historia".

Na wystawie zaprezentowano nieznane szerszej publiczności obrazy z prywatnej kolekcji rodziny artysty. Ekspozycja urządzona została na 3 kondygnacjach wieży dzwonnicy. Na pierwszej kondygnacji przedstawiono obrazy o tematyce sakralnej, nawiązując  do feretronu jego autorstwa stanowiącego stałą ekspozycję tej kondygnacji. Na drugiej kondygnacji przedstawiono obrazy prezentujący dawny Wiśnicz, który bezpowrotnie odszedł. Na najwyższej kondygnacji obrazy o tematyce wojennej z okazji 100-lecie odzyskania niepodległości. Obrazy te zawierają sceny z osobistych przeżyć rodziny artysty.

 

Podczas wystawy zgromadzonych gości, miłośników malarstwa powitał ks. Grzegorz Krakowski oraz syn artysty Kazimierz Rojek. Kuratorami wystawy są Klaudia Rojek i Andrzej Rojek. Sylwetkę artysty oraz historię wybranych obrazów przedstawiła historyk Renata Jonak. Wystawę otworzyła Burmistrz Nowego Wiśnicza Małgorzata Więckowska.

Marian Rojek- urodził się w 1909 roku. Malarz, rzeźbiarz, rysownik, mieszkaniec Nowego Wiśnicza, który z tej ziemi wyrósł, a jego korzenie tkwią w niej głęboko.

Artysta swoje zamiłowanie artystyczne szczególnie związał z malarstwem i drewnem. Interesował się również sportem, miał duże osiągnięcia w tej dziedzinie. Ćwiczył biegi, rzut oszczepem, pływanie. Odnosił sukcesy w zawodach lekkoatletycznych w Bochni i Krakowie. Jego popisowym wyczynem był skok przez furmankę. 

Prace malarskie i rzeźbiarskie wykonywał już jako mały chłopiec. Z dawnych czasów nic się nie zachowało. Malarstwu i rzeźbie pozostał wierny w wieku, dojrzałym dzieląc swoje pasje z ciężką pracą rolnika. 

W 1931 roku został powołany do obowiązkowej służby wojskowej. Służył w 6 pułku artylerii w Krakowie. Dowódcy mieli dużo zrozumienia dla utalentowanego rekruta, zlecając mu wykonywanie okolicznościowych dekoracji i częściej dając przepustki.  Wykorzystywał je na poznanie Krakowa i jego sztuki. Po odbyciu służby wojskowej wrócił do Wiśnicza, świadomy znacznych braków warsztatowych pilnie studiował zasady perspektywy, anatomii, rysował, malował. Godzinami wysiadywał na zydlu malując drzewa łąki, kwiaty, miasteczko Nowy Wiśnicz. 

W 1939 roku został zmobilizowany i walczył w wojnie obronnej. Po wkroczeniu do Polski 17 września 1939 roku Armii Czerwonej został aresztowany. Uciekł z pociągu, który wiózł aresztowanych na wschód. Dzięki niezwykłej sprawności fizycznej, wyrywając deskę w wagonie. Po trzech miesiącach tułaczki powrócił do Wiśnicza. Potem 6 lat trudu i najróżniejszych niebezpieczeństw. Następnie peerelowska rzeczywistość i duże trudności dla niewielkiego gospodarstwa. Mimo to artysta dużo malował, głównie krajobrazy, ginące chałupy kryte słomą, stare drzewa, sceny historyczne, które często dodatkowo, opisywał na odwrocie obrazów.

W 1959 roku otrzymał nagrodę Ministra Kultury i Sztuki. W latach 1970 -80 wystawiał swoje obrazy podczas Dni Kultury Wiśnickiej, należał już wówczas do Związku Artystów Plastyków. Brał udział w kilku ogólnopolskich wystawach w Szczecinie, w Warszawie, prace prezentował na wystawie scen wojennych w Krakowie. W 1994 roku artysta brał udział w wystawie poświęconej Powstaniu Warszawskiemu zorganizowanej przez Muzeum Historyczne w Warszawie. Prace artysty zostały wysoko ocenione i artysta zdecydował przekazać je do zbiorów muzeum. 

Artysta zmarł 12 czerwca 1998 roku, pozostawił olbrzymią spuściznę liczącą ponad 1000 obrazów i 2000 szkiców.

 Marian Rojek wielokrotnie powtarzał słowa, które dzisiaj możemy traktować jako artystyczny testament:  " Postanowiłem więc w obrazach i rzeźbie utrwali, życie swoje i najbliższych. Pragnę, aby moje obrazy i rzeźby przetrwały długo, aby ludzie którzy teraz mieszkają w Nowym Wiśniczu, choćby na moich rysunkach, obrazach, rzeźbach pokazali swoim dzieciom, jak ich dziadkowie wydzierali ziemi plony, jak żyli, jak się ubierali, jak wyglądał rynek, maluję i rzeźbię dlatego, że to lubię, ale i dlatego, że każdy człowiek powinien pozostawić po sobie coś trwałego. Te rysunki, obrazy, rzeźby to moje wspomnienie".

Klaudia Rojek

 

Dodatkowe informacje